Teraz, kiedy już wiadomo, że tajemniczą dziką bestią grasującą po całej Polsce okazał się być wyrośnięty kot, pragnę nadmienić, iż nie ominął on i Prokocimia.
Chłopak mój, Patryk, codziennie rano wychodzący ze śmieciami, oznajmił pewnego dnia że widział rysia. Śmiałam się długo. Wskazałam na żbika i od tego czasu wypatrywaliśmy go na osiedlu. Patryk widział go jeszcze kilka razy...
Oj, niedowiarkom kiedyś przyjdzie płacić za własną ignorancję.
OdpowiedzUsuńOj tak, Patryk!
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńjasne, żbik...Patryk ma halucynacje a Ty mu wierzysz.
OdpowiedzUsuń"Chłopak mój, Patryk, codziennie rano wychodzący ze śmieciami"oj tak :D
Nie wiem jak Ty Saab, ale drepcząc do Świra, zostałam przez owego "żbika" pozbawiona dłoni. zresztą sama żeś świadkiem była ;p
OdpowiedzUsuńpamiętam to dokładnie:D
OdpowiedzUsuńpozbawionaś dłoni ale nie honoru:D